E.S.T.
15.11.2007
Impart
Wrocław
____________________

BILET

GALERIA

____________________

POWRÓT

GUESTBOOK

 

RELACJA

Kot
05.01.2008

Koncert E.S.T. (Esbjorn Svensson Trio) był jednym z najważniejszych jazzowych wydarzeń w roku 2007 w Polsce. Grupa jest tutaj bardzo popularna i wystąpiła w tym roku aż z pięcioma koncertami: we Wrocławiu, Chorzowie, Warszawie, Łodzi oraz Gdyni. W skład szweckiego tria założonego przez Esbjorna Svenssona (fortepian) wchodzą jeszcze: Dan Berglund (kontrabas) i Magnus Ostrom (perkusja). Skromny zestaw instrumentów, ale jak bogate brzmienie.

Kilka słów o miejscu. W Imparcie dużo się dzieje - jeden ważny koncert w 2007 roku już przegapiłem. Mianowicie Stanley Clarke (i w sumie kilka innych, odbywających się w ramach Jazzu nad Odrą). Tym niemniej kiedyś ten pierwszy raz musiał nastąpić, a stało się to przy okazji wizyty właśnie E.S.T.

Sala jest dosyć niewielka, ale świetnie skontruowana - nie ma złych miejsc nawet na balkonie, każdy ma więc gwarancję dobrego widoku na to, co się dzieje na scenie. Ponadto znakomite warunki nagłośnieniowe i specyficzna, "elitarna" rzekłbym atmosfera - to wyjątkowe miejsce na koncerty jazzowe.

To było moje pierwsze zetknięcie z muzyką szweckiego trio na żywo. Spodziewałem się po nagraniach wysokiej jakości i dokładnie to otrzymałem. Koncert wprawdzie był trochę krótki, bo trwał niewiele ponad półtorej godziny, tym niemniej było to przeżycie słuchowe z absolutnie najwyższej półki. Warte każdej wydanej na bilet złotówki.

Gatunek, którym para się E.S.T., ciężko jednoznacznie określić. Ci faceci bardzo umiejętnie łączą szeroko rozumiany jazz z nowoczesnymi formami i brzmieniami. Sami nazywają siebie popowym zespołem grającym jazz, którego główną cechą jest złamanie podstawowej zasady jazzu polegającej na konwencji lidera i zespołu w tle. Mimo że oczywistym jest, kto tu rządzi, na scenie każdy ma równe prawa.

Koncert E.S.T. jest więc fascynującą podróżą przez nieograniczony świat dźwięków. W ich kompozycjach z jazzem przenikają się muzyka klasyczna, rock, pop, ale także drum 'n' bass, funk a nawet muzyka elektroniczna. Sam jazz podany jest w bardzo szerokim wachlarzu: od klasycznego, po nowoczesny. Trudno nie znaleźć tu melodii, która nie wpadnie do ucha, czy brzmienia, które nie oczaruje.

A to co w jazzie najważniejsze - czyli sola, choć bardzo liczne, nie nudzą. Co więcej, stanowią zmyślnie wkomponowany w całość integralny element, nie drażniąc linią tak brutalnie oddzielającą nudną wirtuozerską popisówę od chwytliwego motywu przewodniego. Kompozycje są bardzo inteligentne, a do tego wszystkiego perfekcyjnie wykonane. Chłopaki zaczynają grać, a my mimowolnie pragniemy, żeby nie przestawali.

Repertuar zagrany na tym koncercie zdominowany był przez materiał zawarty na promowanej właśnie koncertówce z Hamburga. Było więc dużo nowego materiału z Tuesday Wonderland, ale także starsi faworyci, jak The Unstable Table & Infamous Fable z Viaticum czy liryczny Believe, Beleft, Below z Seven Days of Falling.

Magiczny wieczór z magiczną muzyką - z wielką przyjemnością wybiorę się na kolejny koncert, gdy zdolni Szwedzi ponownie odwiedzą nas z wizytą.

www.000webhost.com