GŁÓWNA

NEWS

GALERIA

MUZYCY

KOT

____________________

POWRÓT

GUESTBOOK

 

Kot
11.06.2016

Rok 2014 był pierwszym rokiem zamieszkałym w całości w Londynie. Wprawdzie nowy rytm życia uniemożliwił mi chodzenie na koncerty codziennie i trzeba było rozsądnie gospodarować wolnymi wieczorami oraz budżetem. Postanowiłem więc wybierać tylko te najważniejsze dla mnie koncerty - zaowocowało to kalendarzem koncertowym wypełnionym przede wszystkim jakością - nie było żadnych "zapychaczy". Zdarzyło mi się też w wakacje wyjechać na jeden koncert poza Londynem, a nawet poza Wyspami - na Metallikę w Pradze. Ale po kolei.

Pierwszym koncertem było The Pretty Reckless, na które miałem wówczas niebywały hype. Po pierwsze, koncert ten miał się odbyć w sierpniu ubiegłego roku, ale został odwołany. Po drugie, zespół wydał fantastyczną płytę pozbawioną kiepskich piosenek. Gig w małym klubie Electric Ballroom zorganizowano "przy okazji" trasy supportującej Fall Out Boy. Było sympatycznie, chociaż Taylor Momsen musi trochę popracować nad koncertowymi wokalami i kontaktem z publiką.
HIGHLIGHT: moje ulubione, motoryczne i ostre jak brzytwa Sweet Things.

W kwietniu zostałem zaproszony na jedną z największych muzycznych uroczystości w całym moim życiu, o ile nie największą. W Royal Albert Hall zorganizowano bowiem koncert upamiętniający muzyczną legendę zmarłego Jona Lorda. Wieczór ociekał pełnym spektrum muzycznej wspaniałości, od muzyki klasycznej po rocka; scena zaś z trudem pomieściła tyle zacnych osobowości. Rick Wakeman, Jeremy Irons, Anna Phoebe, Bruce Dickinson i godzinny set Deep Purple na zwieńczenie wieczoru.
HIGHLIGHT: wykonanie utworu Burn z Ianem Paice'm i Rickiem Wakemanem.

Dawno już nie widziałem na żywo Katie, a w takim formacie to jeszcze nigdy. Trasa Simplified przedstawiła znany materiał w nieco bardziej surowej formie instrumentalnej, a na dokładkę zaprezentowano kilka nowych coverów. Taka konwencja pozwoliła lepiej wsłuchać się w niepowtarzalną barwę głosu Katie i podkreśliła jej ponadprzeciętne umiejętności wokalne. Był to także najbardziej kameralny występ Ketevana, na jakim byłem.
HIGHLIGHT: bardzo fajnie zagrane Spooky Dusty'ego Springfielda.

Pierwsze od 4 lat spotkanie z Katy Perry powaliło mnie na kolana. Był to najbardziej wypasiony pod względem produkcji scenicznej koncert, na którym byłem. Wielka, trójkątna scena, elementy teatralne i musicalowe, wieloplanowość choreografii, przebieranki, lasery, świetne animacje na telebimach i do tego wszystkie Katy chodząca po powietrzu i latająca po całej hali na balonach. A do tego wszystkiego fajnie zaaranżowane pod względem muzycznym piosenki.
HIGHLIGHT: musicalowo-koci segment z przearanżowanym Hot N Cold.

W czerwcu do Londynu zawitał Sivert i zagrał w klubie... Oslo. Muzyk promował średnio udaną płytę Endless Love, a wymagająca londyńska publiczność przyjęła go mniej entuzjastycznie od takich chociażby wiernych Niemców. W efekcie zabrakło drugiego segmentu bisowego, w tym jednej z moich ulubionych piosenek, Moon Landing. Na szczęście nie zabrakło kilku legendarnych utworów Madrugady, w tym The Kids Are on High Street.
HIGHLIGHT: świetnie bujające What's on Your Mind? z repertuaru Madrugady.

Kilka dni później uczestniczyłem z kamerami w koncercie Anny Phoebe na festiwalu Songlines Encounters w Kings Place. Zespół wreszcie miał okazję zaprezentować się na dobrze nagłośnionej scenie jako co-headlinujący artysta. Zarówno brzmieniowo, jak i muzycznie był to najlepszy występ Anny z pełnym zespołem, jaki miałem okazję zobaczyć. A trochę ich było!
HIGHLIGHT: rewelacyjnie brzmiący na żywo nowiutki Mostar.

11 czerwca wybrałem się na jeden z najlepszych koncertów w całym moim życiu - The Pierces. Po naszych ekstremalnych przygodach w 2009 i 2010 roku (mówię tu głównie o kameralnych koncertach Paramore i Katy Perry) zastanawiałem się, czy możliwe jest jeszcze osiągnięcie tego stanu, kiedy gig kopie po dupsku tak mocno, że wychodzi się z venue i nie wie się gdzie się jest, co się właśnie stało ani nawet jak się ma na imię. Dokładnie tak było tego pamiętnego wieczoru w klubie Koko. Magiczna atmosfera tej nocy wyniosła mnie na wyższy poziom egzystencji. Tego się nie da opisać w paru słowach, odsyłam więc do mojej obszernej relacji.
HIGHLIGHT: We Are Stars spowodowało wystrzelenie mnie na orbitę.

Jakby spektakularnych muzycznych przygód nie było dość, na początku lipca wybrałem się do Hyde Parku na rockowy dzień festiwalu British Summer Time, gdzie zobaczyłem po raz pierwszy na żywo Motörhead, Faith No More, Soundgardem i Black Sabbath. Wówczas przebąkiwało się o tym, że mój pierwszy gig Black Sabbath miał być zarazem ich ostatnim. Był to zdecydowanie najlepszy festiwalowy line-up jaki widziałem, a Black Sabbath był jedynym zespołem, który ciężarem brzmienia i rozmachem produkcji zbliżył się do Metalliki.
HIGHLIGHT: utwór Black Sabbath i idealna oprawa przygotowana przez matkę naturę: posępne niebo i lekki deszczyk.

Jedyny tego roku koncert poza Londynem - Metallica w czeskiej Pradze w trasie By Request, podczas której fani głosowali na setlisty. Te okazały się nieco rozczarowujące, a już zupełnie dobił fakt, że w ramach Vote of the Day zaprzepaszczono jedyną - jak wówczas sądziłem - szansę na usłyszenie The Unforgiven II na żywo (w kolejnym roku zespół mi to wynagrodził z nawiązką). Mimo to wspominam ten gig jako jeden z lepszych - zabawa podczas ekstremalnej wręcz ulewy była przednia.
HIGHLIGHT: usłyszenie po tylu latach ponownie na żywo St. Anger.

Wrzesień przyniósł kolejny koncert The Pierces, tym razem we wspaniałym klubie Shepherd's Bush Empire. Chociaż setlista była identyczna jak poprzednio, zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo występy The Pierces to już jest absolutna perfekcja. Mimo, że atmosfera nie była aż tak magiczna, jak za pierwszym razem (co jest naturalne), nadal było fantastycznie - a tym razem ustawiłem się bliżej sceny, co pozwoliło z większych szczegółach czerpać przyjemność z uczestnictwa w tej muzycznej i duchowej uczcie. Dodatkowego znaczenia temu koncertowi nadał fakt, że kilka miesięcy później zespół ogłosił zawieszenie działalności.
HIGHLIGHT: mój ulubiony z nowej płyty Honest Man.

W październiku przyszła pora na pierwsze od wielu lat muzyczne spotkanie z Alem. W tym celu wybrałem się do legendarnego klubu jazzowego Ronnie Scott's. Jego legenda wydała się dla mnie mocno przesadzona. To zwykła jadalnia, w której wybitnym muzykom przeszkadza się brzęczeniem sztućców i głośnym ciamkaniem. Mimo to Al był w znakomitym humorze i jak zwykle dostarczył muzycznego spektaklu najwyższego kalibru, a zacności wieczoru dodała obecność starego druha Mario na klawiszach.
HIGHLIGHT: piękny hołd złożony Paco w trakcie Mediterranean Sundance/Rio Ancho.

Pod koniec października, w gejowskim klubie Heaven w centrum Londynu rozpoczęła się moja długa i pełna wrażeń przygoda z Charli XCX. Wprawdzie był to mój drugi jej koncert, ale pierwszy headline'owy i pierwszy, na którym Charli zaprezentowała nowy materiał z płyty Sucker, który absolutnie przypadł mi do gustu. No i ponownie zwróciłem uwagę na genialną perkusistkę Debbie, która od tej pory stała się w moim odczuciu równorzędną gwiazdą zespołu.
HIGHLIGHT: solo na perkusji kończące Gold Coins.

Rok ten spięło klamrą The Pretty Reckless - ostatnim koncertem 2014, na jaki się wybrałem, był ich kolejny występ, tym razem w trakcie pełnoprawnej, headlinowej trasy po UK. Setlista była więc nieco dłuższa, choć nadal pozostawiała sporo do życzenia, podobnie jak wciąż bardzo powoli rozkręcająca się na scenie Taylor. Muzycznie na szczęście było świetnie, dobrze wypadają na żywo bardzo udane kawałki z nowej płyty, takie jak Why'd You Bring a Shotgun to the Party czy House on a Hill.
HIGHLIGHT: ballada House on a Hill z klimatycznym oświetleniem.

I tak oto minął koncertowy 2014 rok w Londynie. Niby tylko 13 koncertów, ale za to jakich! Genialna, eklektyczna mieszanka największych nazw i nazwisk w świecie muzyki (Metallica, Al Di Meola, Black Sabbath, Deep Purple, Katy Perry, Katie Melua), artystów mniej znanych, ale równie przeze mnie lubianych (Anna Phoebe, Sivert Høyem, The Pretty Reckless) i spektakularnych, nowych odkryć na scenie muzycznej (The Pierces, Charli XCX). To właśnie daje życie w światowej stolicy muzyki - Londynie.

Poczytaj także podsumowania z poprzednich lat:

> Podsumowanie roku 2013

> Podsumowanie roku 2012

> Podsumowanie roku 2011

> Podsumowanie roku 2010

> Podsumowanie roku 2009

> Podsumowanie roku 2008

> Podsumowanie roku 2007

> Podsumowanie roku 2006

 

 

blog comments powered by Disqus